Nie o taki płomień chodziło, czyli czym jest GASLIGHTING
Mieliśmy wzniecić iskrę namiętności, lędźwia miały buchać żarem miłości, a tymczasem jedyny płomień tlący się w naszej relacji to powidok lampy gazowej. Czym jest gaslighting i dlaczego ta wiedza może być dla Ciebie ważna?
⬇️⬇️⬇️
Abyśmy na pewne dobrze się zrozumieli, zacznijmy od podstaw, które na pozór mogą wydać się trywialne.
Gaslighting jest jedną z form manipulacji. Manipulację z kolei możemy rozumieć jako wywieranie wpływu na drugą osobę (lub grupę osób) w taki sposób, żeby robiła/robiły coś, czego normalnie by nie zrobiła/zrobiły: czasem wbrew swojej wiedzy, czasem dlatego, że tej wiedzy jej brakuje.
Sam termin “gaslighting” spopularyzował się po premierze filmu Gaslight (w Polsce jest on znany jako Gasnący płomień). W tej opowieści grany przez Charlesa Boyera mąż stopniowo zaczyna manipulować swoją żoną - tutaj uhonorowana Oscarem Ingrid Bergman - podważając jej wspomnienia, interpretacje wydarzeń, a nawet sugerując, że znacząco podupada ona na zdrowiu fizycznym i psychicznym. Postać Boyera robi to w bardzo charakterystyczny sposób: wmawia ukochanej rzeczy, które nie miały miejsca, zaprzecza temu, co ona pamięta, i konsekwentnie podkopuje jej pewność co do tego, co jest prawdą. W efekcie kobieta zaczyna wątpić nie tylko w konkretne sytuacje, ale w samą siebie.
Ponieważ dobrych ciekawostek nigdy za wiele: choć większość osób kojarzy pojęcie gaslightingu z filmem, to sama historia jest starsza - filmowy scenariusz powstał na podstawie sztuki Patricka Hamiltona o tym samym tytule. Wyczerpmy ciekawostkowy arsenał na dziś: wbrew obiegowej opinii, która tłumaczy, że tytułowe lampy gazowe były używane przez męża do manipulacji żoną poprzez zapalanie i gaszenie ich w odpowiednich momentach, nic takiego nie miało miejsca. Lampy w filmie posłużyły jako tło, odgrywając w tym szaleństwie głównie rolę sygnatariusza epoki i klimatu.
Gaslighting to nie noworoczny pokaz fajerwerków - nie musi być spektakularny. To może być szeroka paleta drobnych zachowań, które z czasem zaczynają wprowadzać różnicę w naszym myśleniu lub działaniu. Gaslighting może się przejawiać na przykład w ignorowaniu prób kontaktu - kiedy ktoś chce porozmawiać, coś wyjaśnić, a druga strona to ucina, bagatelizuje albo w ogóle nie dopuszcza do rozmowy. Czasem gaslighting poznamy też po ignorowaniu czyjegoś prawa do wypowiedzi: ktoś mówi, wnosi jakąś refleksję, a słyszy w odpowiedzi, że to “bez sensu”, “nie ma znaczenia” albo “znowu wymyślasz”. Bywa też tak, że kiedy próbujemy poruszyć trudny temat, druga osoba zmienia go albo odwraca uwagę. Nagle rozmowa przestaje dotyczyć tego, co było dla nas ważne, i zaczyna krążyć gdzieś indziej.
Do tego dochodzi wprowadzanie zamieszania w tym, co do tej pory uznawaliśmy za ustalone. Na przykład: “przecież się na to zgodziłaś”, “sam mówiłeś, że to jest okej”, mimo że my tego tak nie pamiętamy. Albo wprost: zaprzeczanie wcześniejszym słowom i zachowaniom. Oczywiście, raz ustalone zasady nie są dane na zawsze i mamy prawo do tego, by je renegocjować. Dlatego zwracajmy uwagę na cały kontekst, który towarzyszy tak wypowiadanym zwrotom.
Dla gaslightowego stracha charakterystyczne będzie również podważanie pamięci i logicznego myślenia. Słyszymy, że coś “źle rozumiemy”, “cały czas tylko przekręcamy”, “nie pamiętamy, jak było naprawdę”. Z czasem może się pojawić moment, w którym rozmówca prosi nas o podanie konkretnego przykładu, co zwykle wzmaga napięcie w danej chwili i sprawia, że w głowie rozbrzmiewa jedynie echo. Pustka. Nie dlatego, że nic się nie wydarzyło, tylko dlatego, że przez dłuższy czas nasze doświadczenie było kwestionowane.
Dodajmy do tego jeszcze dyskredytowanie: słyszymy, że się mylimy, że coś zmyślamy, że “zawsze robimy problem z niczego”. Czasem pojawiają się też bardziej bezpośrednie oskarżenia: że nam nie zależy, że chcemy zaszkodzić, że działamy przeciwko drugiej osobie.
🚨Pamiętajmy, że to, iż ktoś ma inną opinię na jakiś temat lub zapamiętał to samo wydarzenie w nieco inny sposób, towarzyszyły tej osobie inne myśli, rozterki emocje, a po czasie okazuje się, że o tym samym wydarzeniu opowiadamy sobie zupełnie inaczej, NIE MUSI oznaczać, że stajemy się celem czyjejś manipulacji! To całkowicie normalne, że w zależności od naszych upodobań, historii i doświadczeń inaczej spostrzegamy pewne sceny, lubimy inne filmy i doceniamy naszych przyjaciół za różne cechy. 🚨
Żeby to nie było tylko teoretyczne, zobaczmy, jak gaslighting może wyglądać w praktyce.
- Wiesz co, zrobiło mi się przykro, kiedy powiedział_ś przy wszystkich, że bez ciebie nic bym w życiu nie osiągn_ł_ i w ogóle to wyrwał_ś mnie z wiochy.
- Ale o czym ty w ogóle mówisz? Nic takiego nie powiedział_m. Znowu sobie coś dopowiadasz.
Albo:
- O jeny, jak zwykle przesadzasz, to był przecież tylko żart. Wszyscy się śmiali, tylko ty oczywiście nie masz dystansu. Weź porozmawiaj o tym z psychologiem może.
Lub:
- To może ja w ogóle nie będę się odzywał_? Najwyraźniej nic co powiem nie jest dobre. Ja oczywiście jestem najgorsz_.
Kolejna sytuacja. Próbujesz wrócić do jakiejś trudnej rozmowy:
- Chciał_bym jeszcze raz do tego wrócić, bo to dla mnie ważne. Myślę, że powinniśmy ustalić jakiś wspólny front.
- No patrz, ty znowu zaczynasz. Zawsze robisz dramy z niczego.
Kolejny dialog.
- Mam wrażenie, że ostatnio jesteś wobec mnie chłodn_. Mniej rozmawiamy, nie odpowiadasz nawet na “cześć”, kiedy wracam do chaty. Coś się stało?
- Nie, niby co? Masz jakieś urojenia chyba. Wszystko jest normalnie.
Albo ten sam dialog, lecz w innym wydaniu.
- Mam wrażenie, że ostatnio jesteś wobec mnie chłodn_. Mniej rozmawiamy, nie odpowiadasz nawet na “cześć”, kiedy wracam do chaty. Coś się stało?
- Któryś raz już mnie o to pytasz. Tyle razy już ci mówił_m, że wszystko jest ok, nie rozumiem skąd ta twoja podejrzliwość… Przyznam, że martwi mnie to w jakiś sposób, nie myślał_ś o tym, żeby komuś się pokazać? To chyba nie jest normalne, wkręcanie sobie tyle i takich rzeczy.
Czy osoba stosująca gaslighting robi to celowo?
Odpowiedź brzmi: może, ale nie musi. Są sytuacje, w których ktoś rzeczywiście świadomie manipuluje drugim człowiekiem - wie, co robi, i używa tych mechanizmów po to, żeby przejąć kontrolę, zdominować rozmowę albo uniknąć odpowiedzialności. Ale są też takie przypadki, w których ta osoba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że tak działa. Może powielać wzorce wyniesione z wcześniejszych relacji, może mieć trudność z przyjmowaniem perspektywy drugiej osoby, może automatycznie reagować obroną i zaprzeczaniem.
W kontekście gaslightingu często pojawia się też jeszcze jedno pojęcie, które dobrze go uzupełnia - D.A.R.V.O.
To skrót od angielskich słów: Deny, Attack, Reverse Victim and Offender, czyli: zaprzecz, zaatakuj i odwróć role ofiary oraz sprawcy.
D.A.R.V.O. to charakterystyczny schemat reagowania w konflikcie, gdzie na początku skonfrontowania z problemem, rozmówca zaprzecza: jakakolwiek forma wymiany myśli uchodzi za nieistotną.
1️⃣ Dana osoba nie dostrzega sedna sprawy, nie stara się zrozumieć drugiej strony, nie zaciekawia się tym, co sprawiło, że o czymś rozmawiamy lub po co mielibyśmy o czymś pomówić. Słyszymy “To nieprawda”, “Tak nie było”, “Nic takiego nie zrobił_m”. 2️⃣ Następnie rozmówca atakuje nas, deprecjonując nasze odczucia, kompetencje, zaangażowanie, choćby przez komunikaty takie jak “Ty jesteś tutaj problemem”, “Z tobą nie da się rozmawiać”, “Jak na kogoś, kto ledwo wypełnia targety, to masz niezłą czelność, żeby się do mnie odzywać w ten sposób”. 3️⃣ Na końcu następuje odwrócenie ról: nagle to osoba, która wcześniej zgłaszała problem, zaczyna być przedstawiana jako ta, która atakuje, rani albo przesadza. “Znowu muszę słuchać o tym jak_ jestem zły, wiesz jak ty potrafisz ranić innych w ten sposób?”, “A myślał_ś kiedyś o tym jak mi jest ciężko? Wszyscy coś ode mnie chcą, zero minut poświęconych na moje rzeczy, to ja muszę tyrać nadgodziny, spójrz może z boku i przyjrzyj się, to zobaczysz, że nie jest tak łatwo być menadżerem i wsparciem dla kogoś takiego jak ty”.
Gaslighting żywi się konfliktem, a takowe rodzą się nie tylko w związku: gaslighterów można spotkać pośród znajomych, w rodzinie, w pracy, na uczelni, wszelkie autorytety - pomimo szacunku jakim darzy je otoczenie - również mogą uciekać się do takich metod, także i terapeuta (sic!) może zachowywać się i prowadzić komunikację w niestosowny sposób.
Jak uchronić się w takim razie przed gaslightingiem, jak żyć i co robić?
Skupiajmy się na faktach i pamiętajmy o nich. Co zarejestrowałoby oko kamery w danej sytuacji? Czy myśl, którą teraz mam w głowie jest faktem czy opinią?
Rozwijajmy swoją asertywność. Precyzyjne wyrażanie swoich myśli, uczuć, proszenie o respektowanie naszych praw w stanowczy i otwarty sposób przy jednoczesnym poszanowaniu perspektywy drugiej strony będzie dla nas chroniący. Warto poczytać o “5 prawach asertywności”.
Gdy dostrzeżemy już podobny wzorzec porozumiewania się u danej osoby, to - idąc za dantejskimi wskazówkami - porzućmy wszelką nadzieję, my, którzy tam wchodzimy. Nie ma sensu przekonywać gaslighterów do swoich racji i prosić ich o zrozumienie naszej perspektywy, jeśli oni z dużą skutecznością odbijają się od naszych próśb i błagań. Zaakceptujmy, że nie mamy wpływu na to, jak oni konstruują sobie rzeczywistość. Nie dotrzemy do nich. Możliwe, że nasza wymarzona komunikacja, potrzeba zauważenia czy bliskości nie zostaną spełnione.
Myślmy o swoich umiejętnościach, o tym co potrafimy, jak z nich korzystamy oraz o tym jak nasze cechy osobowości, charakteru, jakkolwiek to sobie nazwiemy, pomagają nam w życiu codziennym. Twórzmy sobie skrzynkę z własnymi narzędziami. To podstawa zachowania jakiejkolwiek integralności - jeśli będę pewn_ tego, co potrafię, czym mogę się wykazać, jak radzę sobie z różnymi rzeczami, to trudniej będzie mi ulec przeświadczeniu, że faktycznie jestem zwichrowanym tułaczem na tej planecie, co niczego nie pamięta, lawiruje pomiędzy ludźmi i tylko wymyśla sobie problemy.
